niedziela, 20 listopada 2016

Hejsan hopsan, niewidzialne człowieki :)
Z tej strony siedemnastoletnie dziewczę z nieumiejętnością dostosowania się do dorosłego życia w społeczeństwie. A przynajmniej z bardzo niedojrzałą umiejętnością.
Wchodząc tutaj po prawie roku przerwy podsumowuję tylko, że najprawdopodobniej podświadomie próbując zadowolić wszystkich wokół siebie, starałam się wciąż grać kogoś, kim nie jestem. W sumie do tej pory ciężko mi stwierdzić czy zachowuję się szczerze, czy znowu gram, by spełnić czyjeś oczekiwania. O.o
Wiecie, potrzebuję tego na piśmie, żeby móc sobie uporządkować pewne sprawy w głowie i wiedzieć co powinnam poprawić. Fakt, to brzmi jak prowadzenie notatek do szkoły, ale człowiek uczy się przez całe życie, nie? Samodoskonalenie się i takie tam.
W poprzednich wpisach zapowiadałam rozwinięcie opisu sprawy z moim przyjacielem... no cóż, jednak nie będę niczego opisywać. Nawet nie dlatego, że to blog, który każdy randomowy człek może przeczytać, włącznie z moimi znajomymi i rodziną (choć nikomu nie podawałam adresu, no i i tak nikt tutaj raczej nie zagląda), lecz bardziej dlatego, że już nie czuję takiej palącej potrzeby uzewnętrznienia się w tej kwestii. Dorosłam, ot co. Trochę. Ociupinkę.
Anyway, jeśli chodzi o sprawy damsko-męskie - uwalniam się! Mam 17 lat, zero doświadczeń miłosnych poza jednym prawie-pocałunkiem (od którego uciekłam) i jest mi z tym DOBRZE. Skupię się na nauce, wyborze studiów oraz innych znacznie ważniejszych sprawach, a kiedyś w przyszłości może znajdzie się jakiś koleś, który będzie na tyle odważny (lub po prostu głupi), by chcieć się ze mną użerać.

Mój starszy brat wyjechał za granicę na studia, więc teraz ja robię za pierworodną w rodzinie. Tak właściwie niewiele się zmieniło, poza tym, że pokój brata dostała młodsza dzieciarnia (dzięki czemu rodzice mają w końcu wolną sypialnię), a ja nie mam do kogo przyjść, by naprawić zepsuty laptop/komórkę/mózg (matma). I jest trochę ciszej, i smutniej. Oczywiście nigdy w życiu bym mu tego nie powiedziała (w końcu młodsze siostry są wręcz zobligowane do ukrywania swojego afektu do starszych braci i muszą przy pierwszej lepszej okazji krzyczeć im w twarz jak bardzo ich nienawidzą), ale tęsknię za nim straszliwie. O ile ciężko mi się z nim czasem dogadać - jeśli chodzi o charaktery i zainteresowania, to jesteśmy jak ogień i woda - to zawsze mogłam razem z nim ponarzekać na rodziców albo pooglądać jakieś filmy akcji. I lubię bardzo słuchać, jak gada z mamą o nowinkach w świecie kina. :)

Też sądzicie, że moment, gdy dostrzegacie w swoich rodzicielach rozkapryszone dzieci to moment, w którym sami stajecie się dorośli? Bo coraz częściej uderza mnie fakt, jak mój ojciec (czterdziestka z hakiem) potrafi zachowywać się jak dwunastoletni smarkacz. Kocham go, ale czasem mam ochotę go udusić. Dwunastoletni smarkacze przynajmniej noszą spodnie w domu.
Za to z mamą potrafię wpaść w iście ognistą kłótnię o to, czy łososiowa koszulka powinna iść do jasnego, czy do ciemnego prania. Tak ogniście, że zwykle kończy się to krzykiem, łzami, wyprowadzeniem z mgieł przeszłości starych kłótni, a w końcu standardowym "nie pyskuj" (nie rozumiem czemu moja szczera opinia, która jest rodzicielom zwyczajnie nie na rękę, za każdym razem dostaje plakietkę "PYSKOWANIE") i trzaskaniem drzwiami. Trochę szlag mnie trafia, gdy mój wkurz o, dajmy na to, niemożność odgrodzenia się dźwiękoszczelną, pancerną ścianą podczas kłótni rodziców jest nazywany "buntem nastoletnim". Halooo, drodzy rodzice, to nie bunt nastoletni. To zaczątki samodzielnego myślenia i głośnego wyrażania swoich opinii. Przykro mi, jeśli są niekompatybilne z waszymi.


Ech, jak czytam to, co teraz napisałam, to brzmi tak... płytko. Nastoletnie problemy rodem z "Pamiętnika Księżniczki". Ale z drugiej strony teraz wszyscy bardzo chcą być inteligentni i dojrzali ponad swój poziom, starają się wszędzie pakować patos i takie tam. Odrzućmy pozerstwo! Mam siedemnaście lat, jestem cholernym dzieckiem, które za niecały rok będzie miało dowód osobisty i dobrze mi z tym. :'D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz