piątek, 17 kwietnia 2015

Hou, 
Jestem Thyra. Mam 15 lat, choć za kilka miesięcy kończę 16 (nie żebym czuła się szczególnie dorośle nawet w wieku lat piętnastu). Założyłam tego bloga w sumie nawet nie dla czytelników, za co Ciebie, drogi Czytelniku, szczerze przepraszam. Zamierzam używać go jako coś w rodzaju swojego dziennika, gdzie będę mogła wypisać wszystko, co mi siedzi w łepetynie, a nie ma szans wydostać się w obecności znajomych/przyjaciół/rodziny, aby nikomu nie zrobić przykrości ani sobie nie nagrabić, et cetera, et cetera. Albo jeśli nie mam z kim pogadać, co zdarza się równie często.

Przechodząc do rzeczy - za kilka dni czekają mnie egzaminy gimnazjalne, co prawdę mówiąc, przeraża mnie jak cholera. xD
Wiem, wiem, niby czego tu się bać, wiedza ogólna, matura jest gorsza, już nie mówiąc o kolokwium na jakiś studiach astronomicznych czy innych takich diabelstwach. Pewnie prawie każdy, kiedy był małym dzieckiem i nie chciał jeść schabowego niebezpiecznie przypominającego konsystencją podeszwę od trampka słyszał od rodziców: "Dzieci w Afryce głodują, a ty wyrzucasz jedzenie!". Nigdy nie działało, prawda? Dla mnie porównywanie egzaminów gimnazjalnych do tych gorszych testów - matur, kolokwiów jest mniej więcej jak argument z dziećmi głodującymi w Afryce. Nie zrozumcie mnie źle, przykro mi, że dzieci w Afryce głodują - ale w jaki sposób, do licha ciężkiego, moje niezjedzenie kotleta to zmieni?
Mój przyjaciel wyjechał na tydzień w góry, aby móc w lato być młodą kadrą na obozie górskim (czyli nici z długich rozmów o tematyce egzystencjalnej, a szkoda - natychmiast zapomina się o własnych zmartwieniach, działa lepiej niż najmocniejszy lek uspokajający. Nie żebym brała leki uspokajające. :'D), zaś najlepsza przyjaciółka ma własne sprawy na głowie i aż głupio zasypywać ją swoimi pseudoproblemami szkolnymi, które tak właściwie są całkiem błahe, szczególnie, gdy osoba pocieszająca jest trochę starsza od pocieszanej.
Ranyy... jest 00:36. Mam mnóstwo do napisania i coraz mniej godzin do przespania. Chyba wybiorę opcję Morfeusza i za resztę zabiorę się jutro. Albo pojutrze. Lub coś w ten deser. Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz